Znalezione filmy dla magnifique:
Brak.
Dwa sprawdziany i kartkówka to coś co naprawdę uwielbiam! Cały czas jestem zawalona szkołą, na szczęście już weekend. Koniec dnia miło spędzony.
I w sumie nie mam siły nic więcej pisać.
Wspomnę jeszcze tylko o tym, że jako prezent z wyjazdu do galerii dostałam od mamy ziemniaka, co było świetnym upominkiem, naprawdę!
Kiedy patrzę na społeczność bloblo, to mam wrażenie, że większość to dyslektycy/dysgraficy, spamerzy, albo fanki Justina Biebera. Żenuje mnie fakt poziomu niektórych ludzi, ale cóż na to poradzę. I tak nie jest tak źle. Niektórzy wierzą, że są z nim są. Nic nie poradzę i nigdy nie będę miała na to wpływu, co mnie niezmiernie smuci.
"Little lune
All day"
Cały czas siedzi mi w głowie ta piosenka. Jest niesamowita. I widzę, że spokojniejsze klimaty ostatnio mnie przyciągają. Zmienia się to jak w kalejdoskopie.
Mały pokoik, z małym oknem. Za oknem jest mały świat, w którym są mali ludzie, z małymi sercami zamkniętymi na innych. Tak wygląda dziś. Codziennie mogę się o tym przekonać w szkole, spotykając wspaniałych nauczycieli, których nie interesuje, że mamy grafik tak zapchany sprawdzianami, że nie nadążamy się przysłowiowo "bo dupie podrapać". Najważniejszy jest ich przedmiot bo on jest tylko raz w tygodniu. Straszne jest to, jak nas traktują. Jakby nie można było przełożyć z takiego dnia jak piątek głupiej kartkówki.
Na biologii dziś była śmieszna sytuacja. Pani tłumaczyła nam temat z genetyki. Mówi, mówi. W końcu spytała się kto rozumie. Jako jedyna z klasy podniosłam rękę, wszyscy potraktowali mnie jak młotka. Już nie mam "frendsów forever", teraz jestem "czteryever alone".
I nie, nie jestem pokemonem. Powyższe zwroty pisze/mówię dla żartu.
No i miałam nie pisać dużo, co mi niestety nie wyszło. I tak wiem, że nikt tego nie czyta, zresztą na rozgłosie mi nie zależy.
Życzę dobranoc i słodkich, oraz kolorowych snów ludziom, którzy jednak to przeczytali, a ja posiedzę tu jeszcze moment, po czym sama udam się do krainy snów.
Wszystkie zdjęcia na moim blogu zostały wykonane przeze mnie, lub jestem na nich ja. Nie kopiuję przypadkowych dziewczyn z neta, a jeżeli kiedyś tak zrobię, to napiszę to.
Poniżej, jeszcze raz życząc Wam dobranoc - księżyc.
I w sumie nie mam siły nic więcej pisać.
Wspomnę jeszcze tylko o tym, że jako prezent z wyjazdu do galerii dostałam od mamy ziemniaka, co było świetnym upominkiem, naprawdę!
Kiedy patrzę na społeczność bloblo, to mam wrażenie, że większość to dyslektycy/dysgraficy, spamerzy, albo fanki Justina Biebera. Żenuje mnie fakt poziomu niektórych ludzi, ale cóż na to poradzę. I tak nie jest tak źle. Niektórzy wierzą, że są z nim są. Nic nie poradzę i nigdy nie będę miała na to wpływu, co mnie niezmiernie smuci.
"Little lune
All day"
Cały czas siedzi mi w głowie ta piosenka. Jest niesamowita. I widzę, że spokojniejsze klimaty ostatnio mnie przyciągają. Zmienia się to jak w kalejdoskopie.
Mały pokoik, z małym oknem. Za oknem jest mały świat, w którym są mali ludzie, z małymi sercami zamkniętymi na innych. Tak wygląda dziś. Codziennie mogę się o tym przekonać w szkole, spotykając wspaniałych nauczycieli, których nie interesuje, że mamy grafik tak zapchany sprawdzianami, że nie nadążamy się przysłowiowo "bo dupie podrapać". Najważniejszy jest ich przedmiot bo on jest tylko raz w tygodniu. Straszne jest to, jak nas traktują. Jakby nie można było przełożyć z takiego dnia jak piątek głupiej kartkówki.
Na biologii dziś była śmieszna sytuacja. Pani tłumaczyła nam temat z genetyki. Mówi, mówi. W końcu spytała się kto rozumie. Jako jedyna z klasy podniosłam rękę, wszyscy potraktowali mnie jak młotka. Już nie mam "frendsów forever", teraz jestem "czteryever alone".
I nie, nie jestem pokemonem. Powyższe zwroty pisze/mówię dla żartu.
No i miałam nie pisać dużo, co mi niestety nie wyszło. I tak wiem, że nikt tego nie czyta, zresztą na rozgłosie mi nie zależy.
Życzę dobranoc i słodkich, oraz kolorowych snów ludziom, którzy jednak to przeczytali, a ja posiedzę tu jeszcze moment, po czym sama udam się do krainy snów.
Wszystkie zdjęcia na moim blogu zostały wykonane przeze mnie, lub jestem na nich ja. Nie kopiuję przypadkowych dziewczyn z neta, a jeżeli kiedyś tak zrobię, to napiszę to.
Poniżej, jeszcze raz życząc Wam dobranoc - księżyc.
Tagi:
magnifique
18.11.2011 o godz. 23:21
komentuj (0)
Mam imieniny. Nienawidzę tego typu okazji. Robi się spęd wszystkich poważnych krewnych, którzy gadają między sobą, a ja muszę walczyć z sennością. Na szczęście udało mi się wymknąć i spędziłam miło godzinę na dworze.
Wcześniej, zaraz po szkole, robiłam zdjęcia. Nie wiem czy coś z tego będzie, bo ręce odmarzały mi od trzymania aparatu. Ale trzymam kciuki za to. Zaraz sobie sprawdzę czy jest w ogóle za co się brać.
Byłam jeszcze u fryzjera i sama nie wiem, czy jest dobrze. Niby fajnie, ładnie, podoba się, ale samej mi się zdaje, że wyglądam jak "Pysia". I pogrubbia swoją i tak już pulchniutką twarz.
Jutrzejszy dzień zapowiada mi się całkiem miło. Nie ma być wosu, więc nie będzie stresu, że może mnie wziąć do odpowiedzi. I tak bym coś wymyśliła i nie wyłapałabym bani. Ale niestety nie mogę sobie pozwolić nawet na czwórki. Uwielbiam przerost ambicji moich rodziców na mnie. To takie budujące i podtrzymujące na duchu, kiedy dostaje się opieprz za czwórki.
Wcześniej, zaraz po szkole, robiłam zdjęcia. Nie wiem czy coś z tego będzie, bo ręce odmarzały mi od trzymania aparatu. Ale trzymam kciuki za to. Zaraz sobie sprawdzę czy jest w ogóle za co się brać.
Byłam jeszcze u fryzjera i sama nie wiem, czy jest dobrze. Niby fajnie, ładnie, podoba się, ale samej mi się zdaje, że wyglądam jak "Pysia". I pogrubbia swoją i tak już pulchniutką twarz.
Jutrzejszy dzień zapowiada mi się całkiem miło. Nie ma być wosu, więc nie będzie stresu, że może mnie wziąć do odpowiedzi. I tak bym coś wymyśliła i nie wyłapałabym bani. Ale niestety nie mogę sobie pozwolić nawet na czwórki. Uwielbiam przerost ambicji moich rodziców na mnie. To takie budujące i podtrzymujące na duchu, kiedy dostaje się opieprz za czwórki.
Tagi:
magnifique





